top of page
banner.jpg
fundacja.png

Steczkowska jako Syrena, Niedziałek jako Królowa Kier. Kobiety, którym kultura kazała być jakimiś.

Materiał opublikowany na łamach magazynu Hiro · 2026

PROMOCJA WYSTAWY "BAD GIRLS"

Lady Makbet, Agatha Harkness, Królowa Kier, Bellatrix Lestrange, Miranda Priestly, Harley Quinn, Cersei Lannister, Cruella de Vil, Margaret Thatcher. Łączy je coś ciekawszego niż reputacja: żadna nie została stworzona po to, żeby grzecznie dać się lubić. W nowej odsłonie fotograficznego cyklu Maksymiliana Ławrynowicza „Projekt Kobiety” ich role przejmują m.in. Justyna Steczkowska, Agnieszka Niedziałek, Anna Szymańczyk, Anita Sokołowska, Natalia Bukowiecka i Katarzyna Zielińska.

1.jpg

Popkultura długo pozwalała mężczyznom być potworami z fascynującym życiorysem. Tony Soprano mógł zabijać i chodzić na terapię, Walter White produkować metamfetaminę i przez pięć sezonów negocjować z widzem resztki jego sympatii, Don Draper kłamać niemal wszystkim, łącznie z samym sobą. Kobieta z podobnym zestawem wad częściej dostawała prostszy przydział: wiedźma, femme fatale, zła matka, psychopatka.
 

Nie jest to wyłącznie publicystyczna obserwacja. Badaczki telewizyjnych antybohaterek zwracają uwagę na swoisty „gender burden”: bohaterkom znacznie trudniej niż męskim antybohaterom pozwala się być manipulacyjnymi, niemoralnymi i po prostu wadliwymi bez podporządkowania ich historii płciowym oczekiwaniom.

2.jpg

Na tym napięciu zbudowana jest 13. edycja #ProjectWomenSeries Maksymiliana Ławrynowicza. Cykl powstaje od ponad dekady, a każda jego odsłona zmienia temat i estetykę, zachowując zainteresowanie kobiecymi bohaterkami wymykającymi się jednoznacznym charakterystykom. Tym razem tytuł mówi wszystko: „Bad Girls!”.
 

Przyjaźń za kulisami

​

Za kolejnymi odsłonami cyklu od trzynastu lat stoi w dużej mierze ten sam duet. Maksymilian Ławrynowicz, fotograf, twórca projektu i założyciel Fundacji Projekt Kobiety, odpowiada za koncepcję i stronę artystyczną, Agata Frankowska – doświadczona międzynarodowa project i event managerka – prowadzi jego produkcję i koordynację. Łączy ich jednak coś starszego niż sam projekt: wieloletnia przyjaźń.  Wspólnie od lat prowadzą tę opowieść o kobietach, za każdym razem zmieniając język, estetykę i kontekst. Ławrynowicz tworzy, Frankowska sprawia, że nawet najbardziej karkołomne pomysły stają się rzeczywistością. Trzynaście edycji pokazuje, że żadne z nich nie ma szczególnej skłonności do wybierania najprostszej drogi.

4.jpg

Od Lady Makbet do Harley Quinn

​

Ławrynowicz bierze na warsztat bardzo różne odmiany kobiecej niesubordynacji. W jego obsadzie spotykają się literatura, mitologia, komiks, gry, kino i historia. Agnieszka Niedziałek, znana tiktokerka i ekspertka od włosów, zmienia się w mroczną postać z bajki jako Królowa Kier, Anna Szymańczyk, znana m.in. z serialu „Lady Love”, wciela się w Agathę Harkness – dwuznaczną bohaterkę filmu, serialu, a przede wszystkim komiksu – a Anita Sokołowska w Lady Makbet. Aleksandra Kisio wciela się w Harley Quinn, Anna Karczmarczyk w Wednesday Addams, Katarzyna Herman w markizę de Merteuil, Katarzyna Zielińska w Cersei Lannister, a Agnieszka Kurowska w Cruellę de Vil.

6.jpg

Są też postaci, które komplikują prostą kategorię „złej kobiety”. Justyna Steczkowska pojawia się jako mitologiczna Syrena, Natalia Bukowiecka jako Atena, Marta Krupa jako Lara Croft, Misheel Jargalsaikhan jako chińska piratka Ching Shih. Zofia Ławrynowicz, mama artysty, wciela się natomiast w Margaret Thatcher.

​

To ważne, bo „Bad Girls!” nie jest galerią czarnych charakterów w ścisłym znaczeniu. Atena, Lara Croft czy Trinity nie są przecież villainkami. Wspólnym mianownikiem okazuje się raczej kobieta, która narusza reguły przypisanej jej roli: przejmuje władzę, odmawia podporządkowania, używa agresji, manipuluje, walczy, bywa seksualnie autonomiczna albo po prostu nie zabiega o cudzą aprobatę. I tu wystawa dotyka czegoś, co popkultura ćwiczy od stuleci: naszej fascynacji ludźmi, których moralności nie chcielibyśmy koniecznie testować we własnym mieszkaniu. Psychologia odbioru fikcji ma na to bardziej interesującą odpowiedź niż „lubimy złoczyńców”.

8.jpg

Wystawa deklaruje podobną intencję: bada postaci, „którym mimo ich mroku i kontrowersji instynktownie kibicujemy”, a ich siłę interpretuje poprzez doświadczenia, które ukształtowały charakter i niezależność. W tym miejscu warto jednak zachować dziennikarski hamulec: to założenie artystyczne projektu, nie naukowa diagnoza kobiecej psychiki. Badania nad antybohaterami rzeczywiście pokazują znaczenie identyfikacji, rozwoju postaci i moralnej niejednoznaczności dla odbiorcy, ale nie dowodzą, że wszystkie przedstawione na wystawie bohaterki lubimy z tego samego powodu. I całe szczęście. Lady Makbet i Agatha Harkness mają naprawdę niewiele wspólnego poza fatalnym PR-em.

​​

Drugie „bad girls” mają cztery łapy

​

Najlepszy koncept wystawy ujawnia się jednak dopiero na zdjęciach. Bohaterki nie pozują same. Obok nich stoją albo są trzymane na rękach suczki po przejściach, związane m.in. z Fundacją Mikropsy, Fundacją Psierociniec i Fundacją Kudłata Przystań. Są wśród nich psy opisane przez organizatorów jako uratowane z pseudohodowli oraz adopciaki. Przy Cruelli pojawia się Bubu, przy Pandorze Georgina, przy Ching Shih Helena; wszystkie trzy opisano w materiałach projektu jako psy pochodzące z pseudohodowli. Z kolei partnerką Harley Quinn jest adopcianka Bogusia, a Trinity – Rysia. I nagle tytuł zaczyna działać podwójnie. Wystawa ma równolegle zwracać uwagę na problem porzucanych i krzywdzonych zwierząt.

3B61CEAF-9F85-4903-A96B-83EF549337FC.png

Kto właściwie zasłużył na miano „bad”?

 

Ławrynowicz fotografuje wszystko w czerni i bieli. Kostium robi tu dużą część narracyjnej roboty: charakterystyczna sylwetka Wednesday, fantastyczna ikonografia Ateny czy mroczny kostium Visenyi Targaryen wystarczają, by rozpoznać kulturowy kod przed przeczytaniem podpisu. Na zdjęciach z materiałów wystawy psy nie są przy tym ustawione w roli rekwizytu wielkości torebki. Są fizycznie blisko kobiet – na rękach, kolanach, obok nich – i rozbijają monumentalność portretów czymś zwyczajnym, cielesnym, czasem wręcz komicznym.

10.jpg

Fundacja Projekt Kobiety deklaruje, że interesuje ją kobiecość poza uproszczeniami i schematami, a sztukę, kulturę i media traktuje jako narzędzia budowania współczesnej narracji o kobietach. „Bad Girls!” pasuje do tego programu właśnie dlatego, że zaczyna od etykietki, która przez lata świetnie służyła do dyscyplinowania kobiecych postaci, a potem sprawdza, ile różnych znaczeń można pod nią upchnąć.
 

Syrena zwabiała żeglarzy na śmierć. Lady Makbet namawiała do morderstwa. Królowa Kier najchętniej rozwiązywała problemy jednym rozkazem: „Ściąć im głowy!”. Agatha Harkness przez dekady komiksowych historii potrafiła być zarówno przeciwniczką, jak i sojuszniczką. Wednesday Addams ma specyficzne hobby. Atena jest boginią. A obok każdej siedzi pies.

Być może właśnie on najlepiej demaskuje absurd wspólnej etykiety. Bo „bad girl” często okazuje się nazwą nie tego, kim ktoś jest, ale tego, jak szybko chcemy przestać pytać o jego historię.

artykuł Agnieszka Sielańczyk | fotografie Arthur Aleksanian

bottom of page